środa, 14 marca 2012

"Mężczyzna, który się uśmiechał" - Henning Mankell

Do tego czasu ochy i achy na temat nazwiska Wallander, a co za tym idzie i Mankell, były mi zupełnie obce. Z powodu nieoglądania telewizji również jego serialowe przygody były mi nieznane. To się jednak zmieniło i wygrana w konkursie audiobookowym umożliwiła mi poznanie jednej opowieści o tym szwedzkim komisarzu policji.

W historii zatytułowanej "Mężczyzna, który się uśmiechał" poznałam Kurta Wallandera w dość ciężkim okresie życia. Od roku był na zwolnieniu lekarskim, gdyż nie mógł się pozbierać po zastrzeleniu człowieka. Przestępca, bo przestępca, ale człowiek i Wallanderowi to ciążyło. Do tego stopnia, że postanowił odejść z policji. Sytuacja się zmieniła, gdy został zamordowany jego kolega, prawnik Torstensson, który kilka dni wcześniej zwierza mu się, że nie wierzy w przypadkową śmierć swojego ojca, też prawnika. Kurt Wallander przyjął tę sprawę, która komplikuje się z chwili na chwilę i odkrywa kolejne zabójstwa z nią związane. Co najgorsze trop biegnie do zamku w Farnholmie, którego właściciel jest milionerem i filantropem...

No i zostałam pokonana. Nie mogłam się oderwać od słuchania. Robiłam to w każdej wolnej chwili i w mniej wolnych też. Pierwszy raz podczas słuchania audiobooka odniosłam wrażenie, że jest to zła forma dla tego skandynawskiego kryminału. Chciałam krzyczeć: "Panie Adamie, proszę szybciej, niech Pan nie wlecze tak tej opowieści, co dalej, co dalej." Tak bez dwóch zdań, jeżeli miałabym tę książkę w formie papierowej pochłonęłabym ją w o wiele krótszym czasie, na pewno.
A tak słuchałam lektora, Adama Ferency, pijąc melisę na uspokojenie, by nie korciło przyspieszanie opowieści. Obawiam się, że jego głos tak mi pasuje do tego kryminału, że teraz, w każdej innej książce i tak będzie kojarzył mi się z Kurtem Wallanderem. Cóż, Adam Ferency, to świetny aktor, a teraz wiem, że i świetny lektor. Z drugiej strony dobry lektor pewnie potrafi wyzbyć się tonu z jednej powieści czytając drugą.

Warta uwagi jest też osoba samego autora. Henning Mankell zaliczany jest do najpopularniejszych pisarzy szwedzkich, a jego książki publikowane są w trzydziestu dziewięciu krajach. Mieszka on na zmianę w Szwecji i w Mozambiku. Poza pisaniem książek dla dorosłych jest autorem książek dla dzieci i młodzieży, za które został uhonorowany Nagrodą Astrid Lindgren w 1996 roku. Zdobył również prestiżową, niemiecką Nagrodę Tolerancji w 2004 r.  Ponadto  jest dziennikarzem i człowiekiem teatru. 

Co takiego ma w sobie kryminał skandynawski, że już na samo hasło czytelnik wie, że czeka go dobra lektura? Jeszcze tak do końca nie wiem. Jednak nie zmienia to faktu, że ze Skandynawii na polskim rynku jest wiele wydanych kryminałów i cieszą się one rosnącą popularnością. Znalazłam nawet stronę w internecie poświęconą temu gatunkowi, www.deckare.pl , polecam i Wam.

Wracając do mężczyzny, który się uśmiechał" to książka ta od razu mnie wciągnęła. Klimat jaki stworzył autor i dawkowane napięcie po prostu czułam i nie mogłam się oderwać od słuchania. To jest moja pierwsza powieść tego pisarza jaką poznałam i tego gatunku, dokładniej, kryminału skandynawskiego. Jestem pewna, że nie ostatnia. I szczerze polecam ją innym.


Audiobook ten zaliczam do  wyzwania u Sardegny.

10 komentarzy:

  1. Czytała, czytałam, dzięki tej książce chyba przekonałam się do tego gatunku, bo ja taka mało "kryminalna"... Po Mankella teraz chętnie sięgam, polecam inne tomy, pisałam o "O krok", a raczej ogólnie o Walanderze.
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę poszperać w Twoim archiwum :-)

      Usuń
  2. Sam tytuł przekonuje do przeczytania:) Taki... miły:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie przepadam za skandynawskimi kryminałami, chociaż moją ulubioną od lat książką jest "A lasy wiecznie śpiewają" Trygve Gulbranssea, co prawda jest to bardziej saga rodzinna niż kryminał, ale klimacie zimnej Norwegii.
    To co mnie drażni w tych kryminałach to beznamiętność, brakuje mi emocji i niepokoju. Chwalisz powieść Mankella, mimo to chyba nie potrafiłabym się przełamać do czytania tej pozycji, ale... jako audiobook to może, może, bo bardzo lubię taką formę, szkoda tylko że książki nie czyta mój ulubiony W. Zborowski, albo J. Rozenek.
    Jeszcze jedna mała uwaga, podejrzewam, że to powolne lektorskie czytanie to wymóg, bo jeszcze nie słuchałam audiobook który nie drażniłby mnie swoim zbyt wolnym tempem, na szczęście taka opcja idealnie sprawdza się w bezsenne noce :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem bardzo strachliwa i pewnie dlatego mi to tak odpowiada, że nie straszy tak jak thriller, tylko sama zagadka jest rozwiązywana :-)
      Ja też bardzo lubię słuchać audiobooków i do tej pory mi to nie przeszkadzało, ale w tym przypadku spokojny rytm mnie niecierpliwił ;-)

      Usuń
  4. wysłuchałam trzech pierwszych i idę dalej, bo mnie Mankell uwiódł i wiem, że muszę wszystkie zaliczyć. I będę płakać, kiedy skończę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też uwiódł :-) ale niestety poznaję go w rozwichrzonej kolejności.

      Usuń
  5. Nie próbowałam nigdy audiobooka jako takiej typowej powieści, w którą można się "wkręcić". Jedyne co do tej pory miałam na uszach to poradnik o pozytywnym myśleniu. Prawdę powiedziawszy, nie bardzo wyobrażam sobie jakbym się zachowała słuchając kryminału, ale po Twojej recenzji bardzo chcę spróbować. Ile trwała całość?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całość trwa 13h 17min, polecam :-)

      Usuń