poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Roma Ligocka - Dziewczynka i Kobieta.

Moje pierwsze spotkanie z Romą Ligocką było na kartach książki "Róża, obrazy i słowa". To poetyckie spojrzenie na ból, strach i przetrwanie poruszyło mnie mocno, dlatego w ogóle się nie zastanawiałam biorąc z bibliotecznej półki dwie kolejne książki tej autorki.

"Dziewczynka w czerwonym płaszczyku" to autobiografia, do której napisania nakłoniło pisarkę obejrzenie filmu Stevena Spielberga "Lista Schindlera". W jednej bohaterce zobaczyła siebie i swój mały czerwony płaszczyk. Historię tą napisała w pierwszej osobie, co nadało tej książce jeszcze większego znaczenia, bo cóż winne jest kilkuletnie dziecko, że musi patrzeć jak wokół rozlewa się krew niewinnych ludzi.
Holokaust Żydów to dla mnie niewyobrażalna zbrodnia i czytałam tę książkę ze ściśniętym sercem. Czy on się skończył dla tych ludzi wraz z majem 1945 roku? Nie. Roma Ligocka jest tego przykładem. Bezsenność, strach, ciągłe oglądanie się za siebie. Jak nie wojna, to komunizm, to stan wojenny, to emigracja i brak stabilizacji.
Jest to również historia walki z samym sobą, z uzależnieniem; wygrywa ten, kto ma dla kogo walczyć.

"Jestem w stanie zrozumieć tęsknotę za śmiercią, pociąga mnie ona w dziwny sposób, choć w głębi duszy mam głęboko wyryte przekonanie, że powinnam chronić własne życie." (s.244)

W tej książce autorka otwiera swoją duszę, nie upiększa, nie kłamie, może czasami przemilczy, ale to nadaje jej jeszcze większego znaczenia i subtelności. 
Dopiero z kart tej książki dowiedziałam się, że Roman Polański jest kuzynem Romy Ligockiej i skąd jego takie nazwisko. Co najciekawsze nie poznamy tu znanego reżysera. Poznajemy Romka, kuzyna, który tak jak Roma przeżył wojnę i uczył się życia na nowo.

Pani Romo, piękne świadectwo. Dziękuję.

Druga książka, "Kobieta w podróży", to zbiór opowiadań. Bodajże dwa były mi znane z "Róży...", ale to powtórzenie w ogóle mi nie przeszkadzało. Poznawałam tu już dojrzałą kobietę, po przejściach, na emigracji. Muszę przyznać, że bez znajomości "Dziewczynki..." byłyby dla mnie mniej zrozumiałe, ale sądzę, że i tak piękne, wzruszające. Bo autorka potrafi mnie wzruszyć, chwycić za serce. Tylko szkoda, że nie są to czasami zmyślone historie.

wtorek, 7 sierpnia 2012

O tym, jak marzenia przebiły konserwę rybną. I TOP NA MAKSA

Tak , jak zapowiadałam dalej zgłębiam Joannę Chmielewską, tym co oferuje aktualnie moja najbliższa biblioteka, czyli padło teraz na "Byczki w pomidorach". Cóż, Magda mnie ostrzegała, ale poszłam w zaparte i doszłam do ostatniej strony. Nie mogłam się powstrzymać przed gościnnością Alicji, zaciętością Joanny i wspaniałością Marzeny, która uwiodła mnie swoją osobą bez reszty. I czytałam, czytałam, czytałam, bo chwilami robiło się nudno i oklepanie, ale poza tymi chwilami poczucie humoru bohaterów było idealne. Cóż, książki jednak nie polecam, no chyba, że naprawdę nie macie co czytać, bo niby zła nie jest, ale przy innych okazach szkoda na nią czasu.


Dlatego w połowie jej czytania zrobiłam sobie przerwę i w dwa dni pochłonęłam "Marzycielkę z Ostendy" Erica - Emanuela Schmitta. Można powiedzieć, że zakochałam się w tych opowiadaniach o miłości, nie prostej, nie banalnej, ale romantycznej, zmysłowej, niewypowiedzianej, czasami smutnej, nierozumianej. Były to historie o zwyczajnych ludziach, którzy przez swoją miłość dosięgali niezwyczajności. Po takich opowieściach człowiek ma ochotę unosić się na własnych wspomnieniach. Dla mnie Schmitt jest mistrzem takich opowieści. Tę książkę warto poznać bezsprzecznie, jak to mówi niedźwiedź Balu w bajce Marysi. Polecam.


Wakacje nie służą mojemu blogowemu pisaniu, za to czytam i napawam wzrok widokami górskimi. Kocham góry i Czechy, jak już niektórzy wiedzą. :-) Na szczęście moi bliscy przyjaciele mieszkają i w górach, i w Czechach. Aktualnie zarządzam włościami ;-), gdyż Ci pływają po morzu. Wakacje bajka. :-)

Ania zaprosiła mnie do TOPu NA MAKSA, którego pomysłodawczynią jest Klaudia. Tak sobie myślę i myślę nie patrząc na to, co zawiera moja domowa biblioteczka, bo mnie tam nie ma ;-), odkurzam swoją pamięć i rezultatem tego stała się poniższa lista:

1.  "Marzycielka z Ostendy" Erica-Emanuela Schmitta, uzasadnienie jest wyżej :-)
2. "Nadzieja" Katarzyny Michalak, to może głupie, że jeszcze nie czytałam a na listę wciskam, ale wiem, że muszę przeczytać tę książkę i że ona musi być na tej liście.
3. To samo z serią Poczekajkową tejże autorki. Inaczej być nie może.
4. Poezja Leśmiana, kocham, ubóstwiam. Balsam dla duszy, bo któż tak pięknie pisze o miłości i namiętności jak Leśmian? Pewnie wielu ;-), ale ja ukochałam jego.
5. "Zamówienie z Francji" Anny J. Szepielak, bo czytając tę książkę czułam się jak w baśni. Czarodziejski, współczesny świat.
6." Ania z Zielonego Wzgórza" Lucy Maud Montgomery. Nic dodać, nic ująć.
7. "Sto lat samotności" Gabriela Garcii Marqueza. Bo jak zaczęłam czytać, to nie mogłam przerwać, mimo iż miałam mieć najgorszy egzamin w czasie studiów. Skończyłam półtora dnia przed egzaminem. Egzamin ledwo zdałam, a Marqueza pokochałam. He, he.
8. "Noce i dnie" Marii Dąbrowskiej. Czytałam w czasie wakacji zamiast biegać po podwórku ;-), och, Bogumił.
9. "Wszystko czerwone" Joanny Chmielewskiej, bo to jak na razie jedyna książka tej autorki, przy której śmiałam się na głos. Muszę w końcu przeczytać tego Lesia...
10. ????? nic mi do głowy nie przychodzi;/

Tyle  osób już bierze w tym udział, że nie mam pojęcia kogo zaprosić, a chciałabym zaprosić wszystkich, dlatego, Kto ma chęć stworzyć swój TOP NA MAKSA proszę czuć się zaproszonym! :-)

A na koniec olbrzymka, która dalej rośnie w ogrodzie moich przyjaciół.

wtorek, 24 lipca 2012

Rozwiązanie szybkiego Konkursu.

...i rozdanie nagród. :-)

Tak, to są pomalowane kartony, bo mój około osiemdziesięcioletni sąsiad jest introligatorem, czynnym jeszcze zawodowo i właśnie jestem świadkiem powstawania pierwszego etapu nowych okładek. Ów sąsiad współpracuje z takimi bibliotekami jak Ossolineum czy Biblioteka Narodowa. Cały czas pracuje tradycyjną metodą, a jego warsztat jest jednoosobowy, jeżeli można tak powiedzieć.

A w moim konkursie zwyciężczyniami są: Natula i Soulmate!

A to są książki, z których chciałabym żebyście wybrały sobie po jednej.

Może żeby było jasno, to w kolejności w jakiej były pytania, czyli najpierw Natula, następnie Soulmate. Wybór napiszcie w komentarzu, a w mailu do mnie, adres do wysyłki.

Życzę wszystkim miłego dnia!