Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Schmitt Eric-Emmanuel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Schmitt Eric-Emmanuel. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 stycznia 2013

"Przypadek Adolfa H." - Eric-Emmanuel Schmitt

"Literatura na temat Hitlera wydaje mi się pełna błędów. Ale te błędy są pasjonujące; opowiadają o tych, którzy je popełniają, są świadectwem czasów, które je stworzyły." (1)
Słowa te Eric-Emmanuel Schmitt zapisał w swoim Dzienniku, w czasie pracy nad książką, która powstawała w latach 2000-2001, chociaż w samym autorze kiełkowała ona już dużo, dużo wcześniej. Mimo sprzeciwu wielu przyjaciół wiedział, że musi napisać tę książkę, by uspokoić siebie samego i zapanować nad własnymi myślami. Gdy czytałam ten Dziennik dołączony na końcu książki, miałam wrażenie, że rozumiem autora, te emocje, wręcz namacalnie, przelał na papier. Mi w takich sytuacjach od razu w głowie dźwięczą słowa, "czasami człowiek musi, inaczej się udusi", niby są one o śpiewaniu, ale pasują jak ulał. 

W Polsce nakładem wydawnictwa Znak książka ta ukazała się w 2007, a ja dopiero teraz poznałam jej zawartość. I muszę przyznać, że naprawdę było warto. 

"Przypadek Adolfa H." opowiada równolegle dwie historie jednej osoby - naszego tytułowego bohatera. Stoi on z innymi młodymi ludźmi w holu Akademii Sztuk Pięknych i czeka na ogłoszenie wyników o przyjęciu na studia. 
"Dla Hitlera ten dzień był ostatnim dniem dzieciństwa, ostatnim, kiedy mógł jeszcze wierzyć, że marzenia i rzeczywistość się spotkają." (2)
I to jest jedyny, wspólny wątek tej powieści. W pierwszej historii Hitler, jak i to było w jego prawdziwym życiu, po raz drugi nie dostaje się na studia. Znajduje pracę jako pomocnik murarza, później utrzymuje się z malowania pocztówek i akwareli. Trafia jako żołnierz - ochotnik na front Pierwszej Wojny Światowej walcząc po stronie Niemiec. Można powiedzieć, że poznajemy autorską, E.-E. Schmitta, adaptację biografii Adolfa Hitlera, znanego nam z  historii dyktatora i zbrodniarza wojennego.
"Nie mieli pojęcia, że nie wybrali człowieka polityki, tylko artystę, to znaczy dokładne przeciwieństwo polityka. Artysta nie nagina się do rzeczywistości, lecz ją wymyśla. Właśnie dlatego, że nienawidzi rzeczywistości, stwarza ją z urazy. Zazwyczaj artyści nie mają dostępu do władzy: realizują się wcześniej, godząc to, co wyobrażeniowe i realne, w swoich dziełach. Hitler doszedł do władzy, bo był nieudanym artystą. Powtarzał od dziesięciu lat: "Obejmiemy władzę legalnie. Później..." Później władzę stanowił on." (3)
 Równolegle powstaje historia Adolfa H., który dostaje się na studia i osiąga sukces. Eric-Emmanuel Schmitt swoimi rozważaniami zastanawia się, czy taki stan rzeczy jest może zmienić los nie tylko Adolfa, ale i w jego przypadku bądź, co bądź całego świata, a przynajmniej Europy.
"- Bernstein, szczerze, nie sądzisz, że lepiej wyjść z tej wojny martwym niż żywym?  
Bernstein zapalił papierosa. Nie palił w Wiedniu.
-Problem człowieka polega na tym, że do wszystkiego się przyzwyczaja.
- Tak sądzisz? 
- To się nawet nazywa inteligencją. 
Połknął dym i się skrzywił. Najwyraźniej nienawidził tytoniu. Uczepił się swojej myśli. 
- Właśnie spędziliśmy inteligentną noc w inteligentnym otoczeniu, korzystając z najnowszych wytworów techniki i przemysłu. Istna orgia inteligencji." (4)
Książkę tę przeczytałam jednym tchem. Weszła mi do głowy i sporo nad nią rozmyślałam. Do jakiego stopnia to my kierujemy swoim życiem, a ile ma wpływ na nie przeznaczenie? Co sprawia, że tak różnie potrafimy oceniać jedne i te same osoby, czym się kierujemy, i jak to wpływa na nas samych. I czy rzeczywiście w jednym człowieku jest tyle dobra, co i zła, idąc za teorią autora.
Zaskakujące, do jakich wniosków można dojść.

To dopiero moja trzecia książka tego autora jaką poznałam. Widocznie dobrze zaczęłam, bo mam ochotę w dalszym ciągu poznawać jego twórczość.

Polecam.



1) Eric-Emmanuel Schmitt, "Przypadek Adolfa H.", wyd. Znak, Kraków 2007, s.454
2) Tamże, s.10
3) Tamże, s.338
4) Tamże, s.169



A książkę tę zaliczam do wyzwań: 
*styczniowa Trójka e-pik: książka, której wątek oparty jest na autentycznych wydarzeniach
* wyzwanie pod hasłem: imię 

wtorek, 7 sierpnia 2012

O tym, jak marzenia przebiły konserwę rybną. I TOP NA MAKSA

Tak , jak zapowiadałam dalej zgłębiam Joannę Chmielewską, tym co oferuje aktualnie moja najbliższa biblioteka, czyli padło teraz na "Byczki w pomidorach". Cóż, Magda mnie ostrzegała, ale poszłam w zaparte i doszłam do ostatniej strony. Nie mogłam się powstrzymać przed gościnnością Alicji, zaciętością Joanny i wspaniałością Marzeny, która uwiodła mnie swoją osobą bez reszty. I czytałam, czytałam, czytałam, bo chwilami robiło się nudno i oklepanie, ale poza tymi chwilami poczucie humoru bohaterów było idealne. Cóż, książki jednak nie polecam, no chyba, że naprawdę nie macie co czytać, bo niby zła nie jest, ale przy innych okazach szkoda na nią czasu.


Dlatego w połowie jej czytania zrobiłam sobie przerwę i w dwa dni pochłonęłam "Marzycielkę z Ostendy" Erica - Emanuela Schmitta. Można powiedzieć, że zakochałam się w tych opowiadaniach o miłości, nie prostej, nie banalnej, ale romantycznej, zmysłowej, niewypowiedzianej, czasami smutnej, nierozumianej. Były to historie o zwyczajnych ludziach, którzy przez swoją miłość dosięgali niezwyczajności. Po takich opowieściach człowiek ma ochotę unosić się na własnych wspomnieniach. Dla mnie Schmitt jest mistrzem takich opowieści. Tę książkę warto poznać bezsprzecznie, jak to mówi niedźwiedź Balu w bajce Marysi. Polecam.


Wakacje nie służą mojemu blogowemu pisaniu, za to czytam i napawam wzrok widokami górskimi. Kocham góry i Czechy, jak już niektórzy wiedzą. :-) Na szczęście moi bliscy przyjaciele mieszkają i w górach, i w Czechach. Aktualnie zarządzam włościami ;-), gdyż Ci pływają po morzu. Wakacje bajka. :-)

Ania zaprosiła mnie do TOPu NA MAKSA, którego pomysłodawczynią jest Klaudia. Tak sobie myślę i myślę nie patrząc na to, co zawiera moja domowa biblioteczka, bo mnie tam nie ma ;-), odkurzam swoją pamięć i rezultatem tego stała się poniższa lista:

1.  "Marzycielka z Ostendy" Erica-Emanuela Schmitta, uzasadnienie jest wyżej :-)
2. "Nadzieja" Katarzyny Michalak, to może głupie, że jeszcze nie czytałam a na listę wciskam, ale wiem, że muszę przeczytać tę książkę i że ona musi być na tej liście.
3. To samo z serią Poczekajkową tejże autorki. Inaczej być nie może.
4. Poezja Leśmiana, kocham, ubóstwiam. Balsam dla duszy, bo któż tak pięknie pisze o miłości i namiętności jak Leśmian? Pewnie wielu ;-), ale ja ukochałam jego.
5. "Zamówienie z Francji" Anny J. Szepielak, bo czytając tę książkę czułam się jak w baśni. Czarodziejski, współczesny świat.
6." Ania z Zielonego Wzgórza" Lucy Maud Montgomery. Nic dodać, nic ująć.
7. "Sto lat samotności" Gabriela Garcii Marqueza. Bo jak zaczęłam czytać, to nie mogłam przerwać, mimo iż miałam mieć najgorszy egzamin w czasie studiów. Skończyłam półtora dnia przed egzaminem. Egzamin ledwo zdałam, a Marqueza pokochałam. He, he.
8. "Noce i dnie" Marii Dąbrowskiej. Czytałam w czasie wakacji zamiast biegać po podwórku ;-), och, Bogumił.
9. "Wszystko czerwone" Joanny Chmielewskiej, bo to jak na razie jedyna książka tej autorki, przy której śmiałam się na głos. Muszę w końcu przeczytać tego Lesia...
10. ????? nic mi do głowy nie przychodzi;/

Tyle  osób już bierze w tym udział, że nie mam pojęcia kogo zaprosić, a chciałabym zaprosić wszystkich, dlatego, Kto ma chęć stworzyć swój TOP NA MAKSA proszę czuć się zaproszonym! :-)

A na koniec olbrzymka, która dalej rośnie w ogrodzie moich przyjaciół.